Polski English
POCZąTKI
 HDS Poland
 Prof. Roman Wojtusiak
 !!! Aktualności - News !!!
 Dzieje Nurkowania w Polsce
 Galerie
 Wydawnictwa
 Kontakt
 Członkostwo w HDS
 Muzea nurkowe
 HDS-y na świecie
Partnerzy HDS Poland

Muzeum NurkowaniaKDP Poland

Członkowie wspierajacy HDS Poland

Skafandry do nurkowania marki EquesZakład Poligraficzny SpręcografWzorcownia

Patronat medialny

Free Frog TVPodwodny Świat Ogólnopolski Magazyn Nurkowy

Małgorzata Orlewicz – Musiał


AWF Kraków


POCZĄTKI POLSKIEGO NURKOWANIA
-ZANIM NURKOWANIE STAŁO SIĘ SPORTEM



Nurkowanie swobodne zdobyło dużą popularność w II połowie XX wieku. Moda na aktywny wypoczynek, a także podróże, których celem było poznanie głębin morza, sprawiły że coraz więcej ludzi zaczęło podejmować próby zanurzania się pod wodę. Organizowano zawody sportowe z udziałem płetwonurków. Nurkowaniem swobodnym zaczęli się interesować niepełnosprawni. Podjęto próby działalności wychowawczej, w której głównym narzędziem było nurkowanie. Zanim jednak nurkowanie swobodne zagościło na wszystkich obszarach kultury fizycznej, pojmowane było głównie jako dyscyplina utylitarna.


Celem poniższego opracowania jest przybliżenie zjawisk zachodzących w okresie pionierskim w polskim nurkowaniu i ukazanie początków nurkowania. Stawiam w nim pytania: w jakim okresie narodziło się polskie nurkowanie, czym charakteryzował się ten okres i jaka była skala zjawiska, jakie czynniki doprowadziły do ukształtowania się nurkowania swobodnego na bazie nurkowania klasycznego jako jednej z dyscyplin kultury fizycznej. Stosowałam następujące metody badawcze: odszukanie materiałów źródłowych, poznanie i interpretację materiału źródłowego, rekonstrukcję dziejów, a także starałam się ustalić i wyjaśnić niektóre fakty historyczne w odniesieniu do ówczesnej rzeczywistości.


Encyklopedie i słowniki pochodzące z XIX wieku i początku XX wieku zawierały podstawową wiedzę o nurkowaniu. Nie wspominały jednak o działalności podwodnej na ziemiach polskich. W polskiej historiografii niewiele można znaleźć informacji o polskim nurkowaniu swobodnym. Opracowania ogólne, dotyczące dziejów kultury fizycznej w Polsce całkowicie pomijają zjawisko. Pływanie w płetwach jako dyscyplinę sportu uwzględniono w książce J. Gaja i B. Woltmanna . O nurkowaniu, jako pływaniu pod wodą w XIX wiecznej Galicji wspominał R. Wasztyl . Istotnym materiałem źródłowym, były artykuły drukowane w czasopismach. Szeroka analiza źródeł prasowych została przedstawiona w oddzielnym artykule autorki .


Nazwisko pierwszego polskiego nurka znajdujemy w Kronice Polskiej Marcina Bielskiego. Jest to prawdopodobnie pierwszy przypadek użycia słowa “nurek” w polskiej literaturze. W przytaczanych w Kronice wspomnieniach Herbensteina, w 1478 roku, pojawia się ...rycerz Pierzchliński (podobno był Leszczyc), który po upadku z konia znalazł się w nurtach rzeki ...był w ciężką zbroję opięty, pod wodą nurkiem po ziemi idąc przeszedł aż na drugą stronę Niepru, a tylko się dwa razy wody napił, jako samże powiadał. Bohater ów nurkiem został przez przypadek. Prawdopodobnie hełm, który rycerz nosił na głowie, pełnił u niego rolę dzwonu nurkowego. Przypadek ten sprawił, iż rycerz zyskał sobie łaski u króla, a także miejsce na kartach historii.


W XIX wieku, wraz ze wzrostem popularności kąpieli rzecznych, pojawiło się pływanie pod wodą, jako jedna z praktycznych umiejętności pływackich. Literatura mówi o nim przy okazji opisów pierwszych szkół pływania i zakładów kąpielowych, powstających na ziemiach polskich. Raport mówiący o działalności Szkoły Gimnastycznej Krakowskiej z 1838 r. wspominał o opanowaniu umiejętności nurkowania: Wszyscy uczniowie bez wyjątku nauczyli się już dotąd nie tylko doskonale pływać, ale nadto większa część skacze do wody z bariery i z pięter, nurza i odbywa ciągle najtrudniejsze na wodzie ćwiczenia, a o metodyce nauczania wspominał artykuł z przełomu 1869/70 r. pt. “Sztuka pływania” Hipolita Witowskiego. Zawierał on podstawowe zasady bezpieczeństwa zachowania się w wodzie oraz wskazówki metodyczne dla adeptów nauki pływania i nurkowania .


Dynamiczny rozwój techniki w II połowie XIX wieku przyspieszył postęp w dziedzinie światowego nurkowania. Jednakże jego cena była wysoka. Liczne wypadki i choroby, dotykały ludzi pracujących pod wodą i w kesonach. Były one wynikiem nieznajomości reakcji organizmów na podwyższone ciśnienie. Zaobserwowane wówczas zmiany chorobowe u nurków przyczyniły się do rozwoju badań nad reakcją organizmów w warunkach hiperbarii. Prace polskich naukowców, zajmujących się medycyną hiperbaryczną, stanowiły wstęp do polskiego nurkowania, dlatego w tym miejscu należy o nich wspomnieć. Według J. Krzyżaka, pierwszymi Polakami zajmującymi się badaniami skutków oddziaływania wysokiego ciśnienia na organizmy zwierzęce byli: J. Świątecki i F. Sulikowski. Prowadzili oni prace nad tzw. niedokrwistością kesonową. Wyniki tych badań zostały opisane w 1899 r..


Kolejnym polskim naukowcem, którego praca była związana z medycyną podwodną, był dr med. Adam Huszcza. We wstępnym etapie swojej pracy, pracował jako “lekarz kesonowy” podczas budowy mostu na Newie w Petersburgu. Zdobyte wówczas doświadczenia wykorzystał do własnych badań naukowych. W 1913 roku wygłosił pierwszą polską, choć napisaną w języku rosyjskim, “rozprawę na stopień doktora medycyny” z dziedziny hiperbarii. W 1915 r. dr Huszcza opublikował monografię zatytułowaną Kesonnyje zabolewania (Aeropatiae). Podsumowania wyników kilkudziesięcioletnich prac, prowadzonych również przez siebie, dokonał w dziele Ciśnienie atmosferyczne i jego działanie na ustrój.


Przytoczone wyżej prace były pierwszymi polskimi publikacjami naukowymi w dziedzinie medycyny podwodnej i medycyny hiperbarycznej. Historia badań hiperbarycznych i wojskowej medycyny podwodnej została szerzej opisana przez J. Krzyżaka w książce pt. Medycyna dla nurków .



Na ślady rywalizacji, której celem było pływanie pod wodą bez sprzętu, naprowadza artykuł z 1928 r., zamieszczony w czasopiśmie “Sport Wodny”. Autor daje do zrozumienia, iż w Polsce w XX-leciu międzywojennym konkurowano ze sobą w podwodnym pływaniu, określanym wówczas jako “nurkowanie”. Nurkowanie jako sport stosowane było dawniej. Przeważnie jednak było ono stosowane w formie t.zw. “strzały”, czyli skoku w dal na odległość. Ponieważ zawodnik siłą wyskoku płynie tak długo, na jak długo starczy mu tchu w piersi, ćwiczenie to zawiera element nurkowania. Jest ono tutaj jednak tylko elementem składowym ćwiczenia, w którym główną rolę gra siła odbicia i technika wejścia do wody. Zawody w nurkowaniu właściwem, t.j. takie, w których ćwiczenie polegało wyłącznie na nurkowaniu w miejscu, bez pływania, bądź też wymagało od zawodnika przepłynięcia jaknajwiększej odległości pod wodą – nie były nigdy zbyt popularne . Autor sugerował, że kilkanaście lat wcześniej organizowano “zawody nurkowe”. Nie można jednak zbyt wiele z tej wypowiedzi wywnioskować. Prawdopodobnie rywalizacja miała charakter incydentalny. Nic też nie wiadomo, czy w ogóle miała charakter formalny i czy funkcjonowała przy okazji innych zawodów pływackich. Trudno też jednoznacznie powiedzieć, czy wszystkie opisane zjawiska dotyczyły wyłącznie polskich pływaków (tu użycie słowa “nurek” byłoby na wyrost). Jest rzeczą pewną, że w chwili opublikowania artykułu ta forma rywalizacji względu na “szkodliwość” dla zdrowia zawodników, przestała funkcjonować. Jako sport zostało nurkowanie całkowicie zarzucone lat temu kilkanaście. Złożyły się na to dwie przyczyny: przedewszystkiem szkodliwe działanie zbyt długiego wstrzymywania oddechu na serce i następnie to, że sport nowoczesny eliminuje starannie wszystkie zawody, w których startujący ma wykonywać swe ćwiczenia aż do zmęczenia, a niema przed sobą żadnego z góry określonego terminu lub mety . T. Semandeni prezentował stosunek Polskiego Związku Pływackiego do konkurencji nurkowych, akcentując niekorzystne działanie nurkowania na organizm ludzki. Ze względu na swą szkodliwość, wszelkie zawody tego typu są bezwzględnie zakazane przez przepisy Pol. Zw. Pływ. Wobec tego też w ramach P.Z.P. mogą odbywać się tylko takie zawody w nurkowaniu, w których cel jest określony: mogą być niemi bądź wyścigi pod wodą na określoną odległość (jest to konkurencja prawie nigdy nie stosowana), bądź też bardzo popularne zagranicą ćwiczenia z talerzami. Autor podkreślał jednak, że “zawody z talerzami” są w Polsce zupełnie nieznane.



Początek rzeczywistej pionierskiej działalności polskich nurków datujemy na rok 1935. Wówczas zbiegły się dwa istotne wydarzenia, które zaważyły na losach nowej dyscypliny. Jednym z nich było najwcześniejsze w historii polskie nurkowanie w hełmie nurkowym, przeprowadzone przez Romana Wojtusiaka. Akcja ta była pierwszą w Polsce próbą zanurzenia się ze sprzętem podwodnym. Drugim wydarzeniem było wydanie pierwszej polskiej książki o tematyce nurkowej, autorstwa K. Szyllera.


Analizę okresu pionierskiego poprzedza zestawienie najważniejszych wydarzeń z dziedziny rodzimej działalności podwodnej, mające wpływ na powstanie i rozwój nurkowania, a szczególnie nurkowania swobodnego w Polsce.



W 1935 roku po raz pierwszy w Polsce człowiek świadomie i samodzielnie zanurzył się w wodzie. Bohaterem tego wydarzenia był Roman Wojtusiak, pracownik naukowy Zakładu Zoopsychologii i Etologii Zwierząt Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był on organizatorem i równocześnie uczestnikiem pierwszej polskiej akcji podwodnej. Jako pierwszy samodzielnie skonstruował i zastosował hełm do nurkowania. Próby nurkowania w hełmie własnej konstrukcji przeprowadził w 1935 roku na pływalni krakowskiej YMCA. W 1936 roku powtórzył swoje doświadczenie już na otwartych wodach. Miejscem eksperymentu była Zatoka Pucka. Dyrekcja Stacji Morskiej na Helu zezwoliła na skorzystanie z motorówki stacyjnej “Meduza”. Wojtusiak schodził do wody po zainstalowanej tej motorówce sznurowej drabince. Kilkakrotnie zanurzył się na głębokość 3 – 5 metrów. Eksperyment został przeprowadzony ...w dość znacznej odległości od brzegu. Celem jego nurkowania było przeprowadzenie bezpośrednich obserwacji zoologicznych dna Zatoki Puckiej. Opis swojego urządzenia zamieścił w publikacji Hełm nurkowy w zastosowaniu do obserwacji biologicznych morskich . Przedstawił tam również relację z prowadzonych przez siebie badań podwodnych. Przed mniej więcej trzynastu laty wprowadzony został przez wspomnianego już W. B e e b e’ a do podmorskich badań biologicznych na niewielkich głębokościach aparat nurkowy bardzo prosty i praktyczny, w postaci hełmu. Aparat ten przyjął się w Ameryce do tego stopnia, że obecnie używa się go nie tylko do badań, ale także jako środka pedagogicznego podczas kursów z biologii morza. Opierając się na opisach Beebe’a, hełm taki skonstruowałem w 1935 roku sam i dałem do wykonania jednej z firm blacharskich w Krakowie. W ostatnich latach miałem sposobność wypróbować go zarówno na naszym Bałtyku, jak i w Morzu Adriatyckim . Wykonany przez Romana Wojtusiaka hełm był, jak sam to opisał, “pudłem” z blachy o grubości 1.25-1.0 mm. Całość została zakonserwowana lakierem odpornym na działanie wody morskiej. Blacha wokół dolnego otworu hełmu została wyprofilowana na kształt “naramienników”. Taki kształt miał łagodzić ucisk hełmu na ramiona nurka, a ponadto układ ten utrzymywał hełm na ramionach w pozycji pionowej. Przednia część została wyposażona w dwie szyby lustrzane o grubości 6 – 8 mm, ustawione do siebie pod kątem około 120°. Zasada budowy hełmu przypomina zwykły dzwon nurkowy, tylko że tutaj mieści się w nim jedynie głowa człowieka. Woda nie może dostać się do wnętrza, albowiem gdy hełm zostanie zanurzony otworem w dół, powietrze nie ma którędy wyjść. Ponieważ pojemność hełmu wynosi około 20 litrów przy wadze 7 kg, więc ażeby zanurzyć się w nim w wodę, trzeba go odpowiednio obciążyć. W tym celu zawiesza się na blaszanych klapach z przodu i z tyłu dwa ciężary żelazne lub ołowiane po 10 kg każdy. Powietrze w hełmie wystarczyć może zaledwie na kilkadziesiąt oddechów, dlatego też doprowadza się coraz to nowy jego zapas z zewnątrz przy pomocy długiego węża gumowego. Ujście przewodu doprowadzającego powietrze znajduje się u spodu hełmu, aby w razie zepsucia się pompy cały zapas powietrza znajdujący się w hełmie nie uciekł pod wpływem ciśnienia wody do góry. Do pompowania nadaje się zwykła pompa automobilowa. Znacznie lepsza jest jednak pompa rotacyjna lub mały kompresor motorowy, dający dużo powietrza. Do obsługi aparatu wystarcza jedna tylko osoba pompująca powietrze. Konstruktor wśród zalet urządzenia wymienia to, że nie trzeba korzystać z żadnego nieprzemakalnego kostiumu, i wystarczy zwykły strój kąpielowy. Nurkowanie w zimnych wodach Bałtyku zweryfikowało ten pogląd i dwa lata później nurkowie zaczęli ubierać gumowy kombinezon, chroniący przed wychłodzeniem organizmu.


W chwili obecnej kompletny hełm Romana Wojtusiaka, obciążniki, węże i pompka przechowywane są w Muzeum Zoologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie przy ul. Ingardena.


W trakcie swojej pracy Wojtusiak korzystał z zaplecza technicznego Stacji Morskiej na Helu. Ponadto do celów badawczych samodzielnie wykonał pierwsze w Polsce zdjęcia podwodne. Wykorzystał do tego aparat fotograficzny, który umieścił w wodoszczelnej obudowie własnej konstrukcji. Wynikiem prac prowadzonych początkowo w Bałtyku, a później w Adriatyku była publikacja naukowa: w “Zoologica Polonias” z 1939 r., opisująca zachowanie się ryb adriatyckich a także książka W morskiej toni.


Przeprowadzone przez Romana Wojtusiaka nurkowanie jest najstarszym tego typu polskim doświadczeniem. Literatura nie odnotowała wcześniejszych prób podwodnych, dokonanych przez polskich nurków, toteż pionierskie zanurzenie profesora Wojtusiaka otwiera historię polskiego nurkowania klasycznego.



Rok 1935 przyniósł jeszcze jedno ważne wydarzenie, które było istotne dla dziejów polskiego nurkowania. Nakładem Głównej Księgarni Wojskowej w Warszawie ukazała się książka K. Szyllera pt. Nurek.


Broszurka liczy 51 stron. Zawiera 3 rozdziały zatytułowane: Przedmowa, Historija nurkowania, Aparat nurkowy. Książka została wzbogacona o 14 ilustracji przedstawiających sprzęt do nurkowania. Dzięki niej można ocenić stan ówczesnej wiedzy o działalności podwodnej. Rozdział pt. Historja nurkowania opisuje różne wydarzenia z dziejów nurkowania na świecie. Po zapoznaniu się z jego treścią znamienny wydaje się fakt, że nie zawiera ona żadnych informacji o prowadzeniu jakiejkolwiek działalności podwodnej w Polsce.


Autor sam utrzymuje, że jest to pierwsza w Polsce książka o tematyce nurkowej. Broszurka moja jest w dziedzinie nurkowania fachowego pierwszą lekturą, która się ukazała z pod prasy drukarskiej w języku polskim. Wiadomości, potrzebne do ułożenia tej broszurki, czerpałem z podręcznika francuskiego “Mannuel du Scaphander” i z rosyjskiej książki “Wodołaz”, oraz wielu, wielu opowiadań nurków cywilnych.


Celem autora książki było zaprezentowanie czytelnikom ogólnie pojętego zjawiska nurkowania. ...Dążyłem poza tem do umożliwienia zapoznania się w przystępnej formie z tą dziedziną wiedzy i pracy na morzu, o której tak mało słyszymy i tak mało wiemy, mimo że nabiera ona coraz większego znaczenia nietylko w życiu każdej marynarki, ale w rozwoju gospodarczym kraju i w niepowstrzymanym pochodzie nauki... .


Opierając się na wiedzy zaczerpniętej z obcojęzycznych książek i publikacji, K. Szyller zwrócił uwagę na problematykę dekompresji. Informował on o konieczności “wymusowania nurka” czyli przeprowadzenia dekompresji w komorze ciśnieniowej. Objaśniał że: ...W takiej kabinie umieszcza się “niewymusowanego” nurka i podnosi się ciśnienie do potrzebnej ilości atmosfer. Przy powolnem obniżaniu ciśnienia, aż do normalnego, azot znajdujący się w organizmie nurka powinien się całkowicie ulotnić. Zabieg taki w języku fachowym nazywa się wymusowaniem nurka. Autor nie podał dokładnie źródeł swojej wiedzy, jednakże uznał zamieszczenie tego typu informacji jako niezwykle istotnej dla wiedzy o nurkowaniu.


Pierwsze polskie nurkowanie zorganizowano w 1935 roku. W tym samym roku wydano pierwszą polską książkę o tematyce podwodnej. Dlatego też rok 1935 można uznać za rozpoczynający dzieje nurkowania w Polsce.



Biolodzy–nurkowie, kontynuowali zapoczątkowane badania naukowe z wykorzystaniem hełmu konstrukcji R. Wojtusiaka. Uczestnikami akcji podwodnych, byli: żona Halina, Adam Bursa, Anna Rumkówna, W. Kałkowski, Tyńcówna. Również córka znanego oceanologa profesora Michała Siedleckiego, Ewa Siedlecka, uczestniczyła w zanurzeniu, przy czym profesor osobiście obsługiwał pompę doprowadzającą powietrze do hełmu. Sam Michał Siedlecki nigdy nie zanurzył się pod wodę.


W latach 1936-39 prowadzono wszechstronne prace badawcze zoologiczne i botaniczne. Wyniki badań znajdowały odbicie w publikacjach naukowych. Działalność badawczą pionierów polskiego nurkowania przerwał wybuch II wojny światowej.



Z okresu II wojny światowej znana jest postać Jerzego Szajnowicza-Iwanowa. Ten wybitny polski sportowiec, pływak i waterpolista, zawodnik AZS Warszawa, prowadził działalność dywersyjną na rzecz aliantów w okupowanej Grecji. Znany jest z literatury fakt podpływania do nieprzyjacielskich okrętów i umocowywania przez niego do ich kadłubów ładunków wybuchowych i min magnetycznych, tzw. żółwi . Operacja taka wymagała zanurzenia się na głębokość ok. 2 metrów poniżej tafli wody. Za swoją działalność został aresztowany i rozstrzelany przez hitlerowców. Ponieważ wykonywane przez niego zadania były tajne, nieznane są techniki ani sprzęt, wykorzystywane w tej działalności. S. Strumpf – Wojtkiewicz wspomina w książce “Agent nr 1” o tym iż Szajnowicza - Iwanow obserwował włoskich i niemieckich nurków posługujących się w swoim sporcie jakąś dodatkową aparaturą, a sam starał się zaopatrzyć w skafander i płetwy. Prawdopodobnie jednak nie korzystał z żadnego sprzętu do nurkowania.



Po przerwie spowodowanej działaniami wojennymi, kolejne kroki w dziedzinie polskiego nurkowania zostały poczynione dopiero w lipcu 1947 r. Roman i Halina Wojtusiakowie powrócili do badań biologicznych rozpoczętych przed wojną w Gdyni. Korzystali z wypróbowanego przez siebie hełmu, który został zabezpieczony w Krakowie na okres okupacji. Towarzyszyli im krakowscy botanicy Anna i Jan Kornaś, H. Franckiewicz i p. Nowacki. Pierwsze nurkowania nastręczały wielu trudności. Z powodu braku odpowiedniej łodzi motorowej w Laboratorium, główne nasze zainteresowania musieliśmy skierować na faunę i florę urządzeń portowych, które nie wymagały użycia wodnych środków lokomocji. Mogliśmy tutaj do woli opuszczać się po ścianach falochronów lub korzystać z małej łódki wiosłowej. Wyjazdy na łąki podwodne Zatoki Puckiej okazały się w tym roku dość kłopotliwe. Przed wejściem przez ławicę Ryfu Mew leżały jeszcze podobno miny pozostałe z ostatniej wojny. Badacze nurkowali w tych samych miejscach, w których prowadzili wcześniejsze obserwacje. Celem ich prac było uzyskanie obrazu zmian, które nastąpiły w akwenach podczas wojny. W obserwacjach podwodnych uczestniczył też znany polski oceanograf Kazimierz Demel, zanurzając się kilkakrotnie w hełmie Wojtusiaka.


Nurkowania prowadzone przez ekipę Wojtusiaka spotkały się z dużym zainteresowaniem ze strony marynarzy Państwowego Centrum Wyszkolenia Morskiego w Gdyni. Trzech oficerów marynarki zdecydowało się opuścić na dno w hełmie nurkowym. Wszyscy zanurzyli się - jak przystało na marynarzy - śmiało i z wielkim zapałem, każdy jednak w inny sposób zareagował na wodny żywioł oglądany od spodu. Dla jednego nie było tam absolutnie nic ciekawego. Czuł tylko ciśnienie wody, które dawało mu poznać, że znajduje się w innym środowisku. Drugiego zainteresowała praktyczna strona nurkowania. Gdy zaś jeden z nas, naukowców zgubił na dnie druciany kwadrat używany do określenia powierzchni, z której zbieraliśmy zwierzęta i rośliny, oficer nasz tak długo przebywał pod wodą, aż znalazł ramkę i przyniósł ją na górę. Trzeci, kapitan Piątkowski, okazał pełny zachwyt dla barwności i osobliwości świata, który oglądał. Miał też ochotę uczestniczyć w dalszych nurkowaniach. Niestety, zajęcia służbowe nie pozwoliły mu urzeczywistnić tych zamierzeń...wspominał Roman Wojtusiak. Hełm do nurkowania prezentowany był również podczas wykładów dla uczniów PCWM. H. Franckiewicz wystąpił też w roli instruktora nurków podczas usuwania awarii kutra PCWM w Łebie.



Pierwszym Polakiem, który podjął się próby nurkowania z akwalungiem, był Witold Zubrzycki. Zapoczątkował tym wydarzeniem okres nurkowania swobodnego w Polsce. W swoich wspomnieniach zawartych w książce Trzy miesiące pod wodą, opisał całą swoją drogę doprowadzającą do tej próby, poprzez nurkowanie bezdechowe i doświadczenia ze sprzętem klasycznym. Jego wspomnienia stanowią istotny opis pionierskich działań podwodnych. Zubrzycki przedstawił w następujący sposób pomysł rozpoczęcia swej działalności nurkowej: Był rok 1950. Rozpocząłem pracę w jednym z zakładów Politechniki Gdańskiej. Któregoś letniego wieczoru wracałem do domu autobusem w towarzystwie specjalisty z dziedziny oceanologii technicznej, prof. Stanisława Szymborskiego. Profesor znał moje wodne zamiłowania. W trakcie ożywionej rozmowy na temat przeczytanego w jakimś miesięczniku artykułu o nowej technice nurkowej i sukcesach fotografii podwodnej za granicą prof. Szymborski nagle wykrzyknął: -Panie Witoldzie, czy pan nie zająłby się tym zagadnieniem na naszym terenie?. Pomysł współpracy z wybitnym polskim oceanologiem zmobilizował Zubrzyckiego do działania. Zapoznał się z treścią literatury obcojęzycznej dotyczącej nurkowania, na podstawie zdobytej wiedzy teoretycznej samodzielnie wykonał sprzęt. Osobiście przeprowadzał pionierskie eksperymenty podwodne. Chcieliśmy tu wykonać pierwsze prawdziwe nurkowanie przy pomocy genialnie prostego przyrządu: złączonej z kilku węży od masek przeciwgazowych długiej rury oddechowej. Jednak pierwsze nurkowanie z użyciem zaimprowizowanego sprzętu zakończyło się niepowodzeniem.


W 1951 r. Zubrzycki stał się posiadaczem płetw i maski, które otrzymał z zagranicy. Będąc pod wrażeniem pobytu pod wodą, opisał pierwsze swoje zanurzenie z wykorzystaniem tego sprzętu. Ze wspomnień autora nie można wyciągnąć jednoznacznych wniosków, czy w tym czasie w Polsce, ktoś oprócz niego zajmował się podobną formą nurkowania. Jest ono prawdopodobnie najwcześniejszym, udokumentowanym nurkowaniem, w którym wykorzystano maskę i płetwy.


Działalność nurkowa Zubrzyckiego mogła się rozwijać dzięki doświadczeniom prowadzonym przez nowo powstałą placówkę badawczą Polskiej Akademii Nauk. Dzięki wysiłkom Zakładów Budownictwa Morskiego i Portów Politechniki Gdańskiej w małym budyneczku u nasady mola spacerowego w Sopocie powstała już Stacja Morska Polskiej Akademii Nauk. Nowa, kilkuosobowa placówka naukowo–badawcza otrzymała w posagu pewną ilość sprzętu nurkowego, w tym również hełmy dzwonowe z kompletnym wyposażeniem. Współpraca Zubrzyckiego i Stacji Morskiej PAN zaowocowała kolejnymi akcjami nurkowymi, z wykorzystaniem sprzętu tzw. klasycznego. W latach 1953 – 1954 Zubrzycki przeprowadzał wielokrotnie próby nurkowania w Bałtyku oraz w jeziorach Otomińskim i Rożnowskim, używając w nich hełmu nurkowego.



Przełomem w historii polskiego nurkowania było przeprowadzenie pierwszej próby zanurzenia się z aparatem oddechowym typu C-G. W 1955 roku Stacja Morska sprowadziła z Francji 3 akwalungi. Wykorzystując nowoczesny sprzęt zorganizowano pierwsze w historii próby swobodnego nurkowania. Wiosna 1955 roku przyniosła ukoronowanie długotrwałych starań. Otrzymaliśmy upragnione skafandry powietrzne oraz ubiory z kauczuku piankowego. Morze było jeszcze bardzo chłodne, gdy w początkach czerwca po raz pierwszy schodziłem pod wodę w aqualungu. To pierwsze w Polsce nurkowanie w skafandrze powietrznym miało dość uroczysty charakter. Rozpoczynała się seria doświadczeń mających na celu zbadanie przydatności nowej metody nurkowej dla ewentualnego zastosowania w praktyce tam, gdzie będzie można wyeliminować – w zależności od zalet nowej aparatury – kosztowną i czasochłonną pracę nurka posługującego się ciężkim sprzętem klasycznym. Otwierały się też nowe perspektywy dla rozszerzenia zasięgu prac badawczych pod wodą, które mogłyby być prowadzone bezpośrednio przez zainteresowanych naukowców w środowisku dotychczas dla nich – praktycznie rzecz biorąc – niedostępnym. Obserwatorami eksperymentalnego nurkowania byli członkowie komisji naukowej i zaproszeni goście, wśród których znaleźli się lekarz zajmujący się fizjologią nurkowania Alojzy Hajel i profesor Stanisław Szymborski. Zubrzycki dokładnie zrelacjonował przebieg całej akcji. Nurkował na głębokość 6 m, a czas pierwszego zanurzenia wyniósł 15 min. Początkowo Zubrzycki zanurzał się sam, będąc asekurowanym z powierzchni za pomocą liny. Później już bez użycia liny nurkował w toni wspólnie z Hieronimem Masłowskim. Działalność naukowa Sopockiej Stacji Morskiej prowadzona przez płetwonurków, została opisana w czasopiśmie “Morze” . Opisy te są niezwykle istotne dla badań historii nurkowania swobodnego w Polsce, gdyż dokumentują przebieg pierwszego zanurzenia w akwalungu, stanowiącego zaczątek dziejów płetwonurkowania.


Informacje prasowe o akcjach nurkowych na wybrzeżu zostały dostrzeżone przez krakowskich grotołazów. Pomysł wykorzystania nurkowania jako jednej z technik taternictwa jaskiniowego spotkał się z aprobatą ze strony ich środowiska. Zaczęto testować metodę nurkową do pokonywania syfonów w jaskiniach tatrzańskich. Umożliwiała ona dostęp do zalanych wodą podziemnych korytarzy, nieosiągalnych przy użyciu innych, klasycznych sposobów, wywodzących się z technik jaskiniowych.


Pierwsza wyprawa grotołazów, w której wykorzystano technikę nurkową do pokonywania tzw. przeszkody wodnej, została zorganizowana w dniach 1 – 8 lutego 1953 roku. Była to wyprawa do Jaskini Zimnej. Uczestniczyło w niej 12 osób. Do sforsowania syfonu grotołazi użyli klasycznego skafandra nurkowego. Skafander został zaprojektowany i wykonany przez Tadeusza Bernharda i Włodzimierza Starzeckiego. Prototypowy sprzęt przed użyciem w jaskini testowano na basenie pływackim YMCA w Krakowie, przemianowanym po II wojnie światowej na Młodzieżowy Dom Kultury. Opis skafandra został wielokrotnie przedstawiany w literaturze. Nurek miał na sobie kombinezon z grubej gumy. Strój ten obejmował także buty i sięgające pod szyję rękawice. Blaszany hełm nurkowy, po włożeniu na głowę skręcało się z kombinezonem za pomocą śrub. Powietrze było doprowadzane do hełmu, przy pomocy gumowego węża ogrodniczego. W czasie akcji jaskiniowej jako pierwszy zanurzył się Maciej Kuczyński. Ponieważ woda w syfonie była zamącona, nurek zawrócił, nie osiągając zamierzonego celu. Następnie nurkował Kazimierz Kowalski i jego próba okazała się udana. Pokonał on Syfon Zwolińskich Jaskini Zimnej. Było to pierwsze doświadczenie polskich nurków w jaskini.


Ze względu na małą operatywność nurka klasycznego w jaskini, grotołazi zaprzestali dalszych prób z tego typu skafandrem. Proponowano zastąpić go lżejszym urządzeniem, które dawałoby nurkowi większy stopień swobody w ekstremalnych warunkach jaskini tatrzańskiej. Prace nasze idą też w kierunku zastosowania butli ze sprzężonym powietrzem zamiast niewygodnego doprowadzenia powietrza przez pompy. Dlatego też z dużo większym zainteresowaniem ze strony grotołazów spotkały się aparaty do nurkowania swobodnego.


Pierwsze próby, mające na celu zaznajomienie przyszłych nurków – grotołazów z nowym typem sprzętu, zorganizowano w październiku 1955 r. w Morskim Oku. Użyto w nim aparatów powietrznych typu C-G. Było to nurkowanie treningowe, podczas którego, równolegle do zajęć szkoleniowych, przeprowadzono badania naukowe. W skład ekipy wchodzili pracownicy Instytutu Budownictwa Wodnego PAN oraz członkowie Sekcji Taternictwa Jaskiniowego PTTK. Ten typ sprzętu został wielokrotnie wykorzystywany w działalności jaskiniowej. Na przełomie roku 1955/56 krakowscy grotołazi - płetwonurkowie rozpoczęli próbne nurkowania w Jaskini Bystrej z użyciem prototypów powietrznych aparatów nurkowych, wykonanych przez Andrzeja Ostrowicza i Olega Czyżewskiego, a następnie z aparatem konstrukcji krakowskiego nurka i grotołaza Wiesława Maczka.


W tym samym okresie płetwonurkowie warszawscy rozpoczęli swoje eksperymenty z pokonywaniem syfonów. W przeciwieństwie do nurków-grotołazów z Krakowa, którzy robili doświadczenia z powietrznymi aparatami oddechowymi własnej konstrukcji, płetwonurkowie z Warszawy prowadzili swoje próby ze sprzętem wykorzystywanym dotychczas w Marynarce Wojennej. Były to aparaty tlenowe typu ISAM-48. W 1957 roku, płetwonurkowie ze Speleoklubu Warszawskiego Andrzej Zinserling, Andrzej Kowalczewski, Jerzy Bulik i Andrzej Chodorowski, współpracując z nurkami z Marynarki Wojennej, sforsowali dwa syfony Jaskini Miętusiej w Tatrach, i otworzyli drogę do 900-metrowego korytarza.


Działalność nurkowa w jaskiniach tatrzańskich, obok badawczej, była najstarszą formą w polskiej pionierskiej działalności podwodnej.



Połowa lat 50. sprzyjała rozwojowi nurkowania, a szczególnie nurkowania swobodnego. W 1955 r. zaczęły powstawać pierwsze sekcje, a w 1956 r. kluby nurkowe Ligi Przyjaciół Żołnierza i Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. W tym samym roku powstała Komisja Turystyki Podwodnej Zarządu Głównego PTTK. Można więc powiedzieć, że w tym momencie, gdy została zapoczątkowana instytucjonalizacja, zakończył się pionierski okres nurkowania.



Wspólną cechą pracy pionierów w różnych dziedzinach życia było wytyczanie nowych szlaków działania, prowadzących do zaszczepienia danej dyscypliny na rodzimym gruncie. Źródłem przeszkód na tej drodze była nieznajomość zarówno istoty zjawiska nurkowania, jak i przestrzeni materialnej oraz skali możliwości fizycznych i psychicznych uczestniczących w nim ludzi. Podstawowym celem działalności pionierów było poznanie ogółu zjawisk związanych z nurkowaniem i umiejętność zastosowania w praktyce zdobytej przez siebie wiedzy.


Sportowa walka pionierów nurkowania polegała głównie na walce z obcym podłożem materialnym. Przestrzeń działania, będąca po raz pierwszy obiektem eksploracji, jako przestrzeń nieznana, stanowiła quasi–przeciwnika dla płetwonurka. Pionierzy nurkowania zdobywali to, co dotychczas było niezdobyte. Tą przestrzenią było niezbadane uprzednio środowisko wodne polskich akwenów, charakteryzujących się słabą widocznością i niską temperaturą. W czasie pionierskich działań płetwonurkowie kierowali swoje poszukiwania głównie na poznanie wartości obiektywnych środowiska wodnego (cechy fizyczne wody z prawami hydrostatyki i hydrodynamiki, termiki i optyki) i wykorzystanie ich w działalności ludzkiej. Kotarbiński sugerował, iż: ...doświadczenie praktyczne zużytkować on może na dwa przynajmniej sposoby: bądź czerpiąc uogólnienia wprost z obserwacji faktów, bądź przejmując i wcielając do swego systemu uogólnienia poczynione przez innych . Doświadczenia pionierskie były właśnie tymi, z których mieli korzystać następcy. Płetwonurkowie sami poprzez własną pracę opanowywali nowe umiejętności, wyciągali wnioski z odniesionych sukcesów i popełnionych błędów. Jeden z pionierów i popularyzatorów nurkowania swobodnego w Polsce, Witold Zubrzycki, określał swoje pierwsze próby, jako ciąg zmagań z przestrzenią wodną i działania zmierzające ku poznaniu. Ciągłe ćwiczenia nurkowe pozwalały na coraz lepsze poznanie środowiska wodnego. Rządziły w nim odmienne prawa, których poznanie i przyswojenie sobie sprawiało początkowo duże trudności, opóźniając ostatecznie opanowanie techniki nurkowania.


Następnym krokiem na drodze poznania było przyswojenie wiedzy z dziedziny biologii wód, geologii, speleologii i tworów człowieka, odnoszącej się do konkretnych akwenów, wyniesionej z własnych doświadczeń. Znajomość akwenu znacznie zwiększała komfort psychiczny nurkujących, a zarazem podnosiła ich bezpieczeństwo. Efekt nieznajomości środowiska potęgowany był subiektywnymi odczuciami wynikającymi z użycia prototypowego sprzętu nurkowego.


Rola pionierów w procesach poznawczych była bardzo ważna. Człowiek po raz pierwszy stawał się odbiorcą wartości środowiska przyrodniczego. Doświadczał na sobie nowych przeżyć, związanych z funkcjonowaniem podmiotu (człowieka wyposażonego w sprzęt) w obcej przestrzeni działania. W przypadku pionierów następuje “otwieranie się” na wartości, dzięki czemu podmiot staje się aktywnym odbiorcą wartości – takich, jakie mu zostają podsunięte. Owa “aktywna odbiorczość” wyznacza dla siebie wzorce postaw adaptacyjnych jako pożądanych oraz dyrektywy ćwiczenia się w optymizmie poznawczym i przygotowaniu odpowiednio wrażliwych aksjologicznie instrumentów rozpoznawczych.


Drugim obszarem pionierskich zmagań była polska rzeczywistość i trudności związane z funkcjonowaniem w jej realiach. Pierwsze akcje nurkowe zostały zapoczątkowane w XX-leciu międzywojennym, w czasach poprzedzających wybuch II wojny światowej. Ówczesna sytuacja polityczna w Europie, a szczególnie w Polsce, nie sprzyjała rozwojowi cywilnego nurkowania. Pionierzy nurkowania swobodnego natomiast, działali w latach 50. XX wieku. Były to czasy zimnej wojny. Polityka państwa miała wpływ na wszystkie dziedziny życia, w tym również na nurkowanie. Izolacja informacyjna, niedobory na rynku sprzętowym, wreszcie konieczność podporządkowania się istniejącym w kraju strukturom organizacyjnym, wycisnęły wyraźne piętno na metodach działania pionierów. W przeciwieństwie do obiektywnych trudności środowiska wodnego, niezależnych od człowieka, pionierzy nurkowania zmagali się również z trudnościami subiektywnymi, stwarzanymi przez ludzi. Stawienie im czoła wymagało od nich konieczności stworzenia systemu organizacyjnego, pozwalającego istnieć elitarnej dyscyplinie wśród promowanych wówczas dyscyplin masowej kultury fizycznej.


Po wielu latach jeden z pionierów płetwonurkowania Tadeusz Kołacin ocenił, że pod koniec XX wieku zmienił się całkowicie charakter nurkowania swobodnego. Pewne zjawiska ulegają zapomnieniu, nie znajdują zapisu na kartach oficjalnych dokumentów. Na całym świecie minął okres pionierski, dlatego utrwalenie owej romantyczno – pionierskiej atmosfery, owego pokonywania trudności aby poznać nowy świat i nowe przeżycia jest tak ważne .



Działalność podwodna w okresie pionierskim miała charakter incydentalny. Odpowiedź na pytanie o skalę zjawiska w okresie pionierskim nie jest łatwa, gdyż jak to bywało w podobnych sytuacjach, nie wszystkie eksperymenty doczekały się opisów kronikarskich czy też dokumentacji prasowej. W okresie poprzedzającym utworzenie pierwszych instytucji nurkowych nie było również obowiązku rejestracji płetwonurków. Należałoby przypuszczać, iż działalność podwodna lat 30., skupiająca się wokół prac badawczych Romana Wojtusiaka, prowadzona była przy udziale niewielkiej liczby osób. Znamy nazwiska niektórych z nich. Nurkującymi byli m. in. Halina i Roman Wojtusiak, Adam Bursa, Anna Rumkówna, Ewa Siedlecka, p. Tyńcówna, Andrzej Miętus, Tadeusz Kowalski z synem Kazimierzem, prof. Bogucki. Stacja Morska dysponowała dwoma hełmami nurkowymi. W literaturze pojawia się również bliżej nieokreślony, anonimowy nurek z marynarki wojennej, uczestniczący w akcji archeologicznej.


W latach powojennych w wielu miejscach w Polsce rodziło się nurkowanie i nurkowanie swobodne. W kilku większych miastach pasjonaci nowej dziedziny spotykali się, aby wspólnie zrealizować swoje marzenia. Zaczęły się tworzyć pierwsze nieformalne grupy nurkowe, które z czasem przekształciły się w sekcje i kluby podwodne. Na podstawie rozmieszczenia pierwszych polskich klubów nurkowych należy wnioskować, iż do tych ośrodków należały: Gdańsk, Kraków, Poznań, Szczecin, Warszawa.


W okresie pionierskim nurkowanie traktowane było jako środek realizacji innych zadań. Miało charakter wyłącznie utylitarny. Nie stanowiło celu samego w sobie. Motorem działalności było poznanie. Utylitarne znaczenie nurkowania wynikało z potrzeby obecności człowieka w środowisku wodnym, celem wykonania zadania z dziedziny badań biologicznych , poszukiwań archeologicznych , czy działalności speleologicznej . Z czasem również zaczęto prowadzić badania geologiczne.



W skali światowej polscy pionierzy nurkowania nie odegrali istotnej roli. Doświadczenia rodzimych nurków były opóźnione o wiele lat w stosunku do tego typu działań prowadzonych na świecie. Nurkowanie klasyczne w Polsce opierało się na rozwiązaniach technicznych sprzed prawie 100 lat. Pierwsza polska książka o tematyce nurkowej K. Szyllera, zgodnie z tym, co zaznaczył we wstępie autor, została napisana na podstawie literatury zagranicznej, głównie francuskiej i rosyjskiej.


Pierwsze próby nurkowania swobodnego przeprowadzono w 1955 r. za pomocą sprzętu sprowadzonego z Francji. Aparat oddechowy C-G wykorzystywany był przez francuskich płetwonurków już w 1943 r., toteż polskie eksperymenty nie wnosiły niczego nowego do światowych doświadczeń, gdyż nawiązywały do istniejących już rozwiązań technicznych. Przenosiły tylko umiejętności nurków zza granicy na rodzimy grunt i starały się zaadaptować je do warunków panujących w Polsce.


Podsumowanie


Na koniec przytoczę najistotniejsze wnioski dotyczące okresu pionierskiego w polskim nurkowaniu.



Nurkowanie ze sprzętem podwodnym zaczęło funkcjonować w Polsce od 1935 r.


W tym samym czasie wydano pierwszą książkę o tematyce nurkowania.


Okres pionierski charakteryzowało nurkowanie utylitarne


Skala zjawiska w latach 1935 – 1956 była niewielka.


Nurkowanie swobodne jako bardziej dostępne od klasycznego, zdominowało działalność podwodną w Polsce i wkroczyło na obszary kultury fizycznej.


Okres pionierski zamyka rok 1956, jako zapoczątkowujący czasy instytucjonalizacji nurkowania.


Polskie nurkowanie i nurkowanie swobodne rozwija się coraz bardziej dynamicznie, ale warto współczesnym płetwonurkom - dysponującym doskonałym sprzętem i umiejętnościami przypomnieć jakie były początki uprawianej przez nich dyscypliny.


Artykuł został opublikowany w : „Studia Humanistyczne nr 2” ,AWF Kraków 2002, ss. 115-130.